Życiorys i przegląd dokonań twórczych
dr Józefa Słotwińskiego
potomka z rodu Słotwińskich
1908 - 2005

dr Józef Słotwiński - rok 1988

W świecie polskiego teatru mało jest postaci tak barwnych jak Józef Słotwiński. Reżyser teatrów dramatycznych i muzycznych, autor sztuk teatralnych i felietonów prasowych, tłumacz, recenzent, współzałożyciel miesięcznika „Teatr”, twórca Teatru Telewizji i telewizyjnej „Kobry”, pedagog i działacz kultury. Człowiek Teatru w najpełniejszym tego słowa znaczeniu.


kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji
zobacz zdjęcia Rodziny Słotwińskich na starych fotografiach


Urodził się 2 kwietnia 1908 r w Jaśle. Był ósmym dzieckiem swoich rodziców. Tradycyjne wychowanie i atmosfera rodzinnego domu miały niewątpliwy wpływ na jego erudycję. Stąd wyniósł przywiązanie do dobrej starej literatury, szacunek dla kultury. Ojciec był wybitnym pedagogiem. Pradziadek - Konstanty Leliwa Słotwiński.- dyrektor lwowskiego Ossolineum, za tajne wydawanie literatury polskiej został skazany na wieloletnie więzienie w twierdzy Kuffsteinu. We Lwowie Józef Słotwiński spędził całą młodość. Zaliczył kilka lat konserwatorium w klasie fortepianu i klarnetu, studiował i doktoryzował się u J. Kleinera w Uniwersytecie Jana Kazimierza. Zmobilizowany w 1939 roku, trafił do niewoli niemieckiej. W oflagach i jenieckich obozach spędził w sumie pięć i pół roku. W Arnswaldzie, w Oflagu II B, założył razem z Leonem Kruczkowskim ,,Teatr Symbolów”, wokół którego skupiło się wielu wybitnych scenografów, literatów, aktorów, ludzi sceny, m. in.: Szyszko-Bohusz, Zamoyski, Wierzbicki, Dobrowolski, Kąpiński, Rapacki, Płotnicki. Po latach tak wspomina ten okres: "Jeniecki obóz oficerski to była klinka. Klinka psychiatryczna. W tym obozie raz było 2-3 tysiące jeńców, innym razem 4-7 tysięcy. Najpierw była nadzieja, że ruszy Anglia, albo Francja. Potem przygnębiające przekonanie, że to długo będzie trwać. W poszukiwaniu celowości własnego istnienia, jakiegoś sensu - ludzie zaczęli chwytać się różnych zajęć. Niektórzy uczyli się języków. Inni organizowali kursy nauczania. Nieliczni próbowali uprawiać sport, ale jak można uprawiać sport, kiedy wszyscy byliśmy wygłodzeni? Były to więc jakieś samoobronne ruchy, ale wielu i tak nie wytrzymywało... Razem z Leonem Kruczkowskim i nauczycielem z Gdyni W. Korzeniowskim, wymyśliliśmy teatr. Takiej frekwencji nie miał nigdy żaden teatr. Zrobiliśmy to, żeby została jeszcze nadzieja, żeby była jeszcze przyszłość, żeby nie zwariować. Więc teatr był kliniką psychiatryczną, leczeniem ludzi, samoobroną przed niemieckimi sukcesami, ucieczką od szczekaczek i gebelsowskiej propagandy”

Dyrektorem „Teatru Symbolów” został wybrany Leon Kruczkowski. Józef Słotwiński był kierownikiem literackim i reżyserem zespołu. W przygotowaniu spektakli uczestniczyło wiele osób. „Zbierali koszule, gacie, chusteczki na kostiumy, na ogromną kurtynę, pozszywaną z łachów, trochę podbarwioną. To w Arnswaldzie. A potem, w Grossborn, to wprost niewiarygodne jakie cuda, jakie płaskorzeźby, jakie wnętrza teatralne wykonywali nasi artyści z tekturowych paczek. Jak wspaniale rzeźbione były rekwizyty. Prawdziwy kunszt, narodowa zdolność artystyczna, przejawiały się w tych warunkach w sposób wprost niezwykły.”

Ostatnim wojennym miejscem pobytu Józefa Słotwińskiego był Rottenburg pod Bremą, gdzie z jego inicjatywy powstał teatr i szkoła.

Do kraju wrócił w 1946 r. i zgłosił się do Ministerstwa Kultury i Sztuki, w którym pracował już Leon Kruczkowski. Został starszym radcą. Urzędnicze życie nie leżało jednak w jego naturze. Z radością przyjął więc propozycję założenia razem z Janem Nepomucenem Millerem miesięcznika „Teatr”. Był sekretarzem a przez krótki okres także zastępcą redaktora naczelnego. Wtedy w „Teatrze” pisywali L. Schiller, M. Rulikowski, B. Korzeniewski, T. Breza... Współdziałał przy organizacji Festiwalu Szekspirowskiego, recenzował spektakle teatrów warszawskich w Polskim Radio. Wykładał u Zelwerowicza w Szkole Teatralnej, potem na wydziale dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego.

Razem ze swoim przyjacielem Zdzisławem Skowrońskim napisał kilka sztuk m.in.: „Dwa tygodnie w Raju”, „Przyjmujemy o 8.30”, i najpopularniejszą - „Imieniny Pana Dyrektora”, graną niemal w całym kraju. „Imieniny” uznane przez Adama Grzymałę Siedleckiego za jedną z najlepszych komedii tamtego okresu, przetłumaczono na wiele języków. Doczekały się także paru premier europejskich. Był to największy sukces kasowy spółki Skowroński-Słotwiński. Za uzyskane za granicą tantiemy Józef Słotwiński zakupił stary samochód w Pradze i tamże, razem ze Skowrońskim, dwadzieścia par butów. To jeden z nielicznych przykładów wymierności trudnej sztuki teatru! Z ministerstwa przeniósł się Słotwiński do Teatru Powszechnego na Pragę, kierowanego przez Karola Borowskiego. Był kierownikiem literackim i tam w 1953 roku, przy sztuce Piotra Choynowskiego „Ruchome Piaski”, zdobywał ostrogi reżyserskie.

Już wkrótce okazały się one niezwykle potrzebne. Przy ulicy Ratuszowej zaczynało bowiem działać telewizyjne Studio Eksperymentalne. „Emitowano krótkie programy kilka razy w tygodniu. Pracowaliśmy na kilkudziesięciu metrach powierzchni studyjnej. Używaliśmy prymitywnych kamer i grzejącego potwornie oświetlenia. W studiu panowała temperatura nie do zniesienia. Okolicznościowe pozycje, rozrywkowe składanki, adresowaliśmy do 16 telewizorów – tyle bowiem Leningradów mieli mieszkańcy stolicy w dniu premierowego programu TVP. Wszyscy opanowani byliśmy wtedy istnym szałem telewizji. Mieliśmy świadomość, że uczestniczymy w pionierskim przedsięwzięciu”. Redaktorem programów była Illa Genachow, dyrektorem – Juliusz Petry, kierownikiem produkcji – Ada Kulpińska. Nareszcie, w lipcu 1953 r., przyszła kolej na premierę, która dziś wyznacza datę narodzin naszego Teatru Telewizji. Przy straszliwej emocji wszystkich realizatorów i aktorów (m.in.: B. Płotnickiego, J. Tkaczyka, S. Jaśkiewicza, M. Garbowskiej, Cz. Roszkowskiego) przedstawialiśmy „Okno w lesie” Rachmanowa i Ryssa. Pierwszym spektaklem komediowym Telewizji Polskiej były „Imieniny Pana Dyrektora” z Tadeuszem Chmielewskim w roli tytułowej.

W połowie lat pięćdziesiątych (XX wieku), razem z Illą Genachow, założył Słotwiński telewizyjny Teatr „Kobry” (teatr sztuk sensacyjnych i kryminalnych) i został jego odpowiedzialnym reżyserem. Start był bardzo ambitny - „10 Murzynków” Agathy Christie z H. Mikołajską, H. Szletyńskim, I. Śmiałowskim, St. Jasiukiewiczem i L. Pietraszkiewiczem w rolach głównych. I tak zaczęło się „kobrowe” życie Józefa Słotwińskiego. Co tydzień, lub dwa nowe, godzinne widowisko „na żywo”. Mimo wielu trudności technicznych i narzekań krytyki, spektakle sensacyjne z miejsca zyskały ogromną popularność. Ich oglądalność porównać można by było z transmisjami z meczów piłkarskich w czasach, kiedy nasza reprezentacja potrafiła jeszcze grać. Dla „Kobry” pisali w tym okresie Maciej Słomczyński alias - Joe Alex, Tadeusz Kwiatkowski, Andrzej Zbych, Jerzy Janicki. W sumie Słotwiński, który twierdzi, że nigdy nie lubił literatury sensacyjnej, a jego lektury ograniczały się właściwie do Sherlocka Holmesa i „Księdza Browna” Chestertona, zrealizował ponad 150 przedstawień „Kobry” i po dwunastu latach przeniósł się do Redakcji Rozrywki. U Witolda Fillera został redaktorem odpowiedzialnym. Był to okres ,,Kabaretu Starszych Panów” Wasowskiego i Przybory, ,,Małżeństwa doskonałego” Gruzy i Federowicza, wielu udanie wznawianych przedstawień wodewilowych i komedii muzycznych, m. in.; ,,Żołnierza Królowej Madagaskaru” i „Słomianego kapelusza”.

Następny etap telewizyjnej drogi Słotwińskiego to praca głównego reżysera ośrodków terenowych Telewizji Polskiej. Najbardziej artystycznie owocna okazała się współpraca z ośrodkiem krakowskim. Spektakle: „Przed zachodem słońca” Hauptmanna, „Pigmalion” Shawa, „Kruki” Becguea, „Wesołe kumoszki z Windsoru” Szekspira, „Królowa przedmieścia” Krumłowskiego upamiętniły się kreacjami: Z. Jaroszewskiej, H. Gryglaszewskiej, A. Polony, T. Budzisz-Krzyżanowskiej, E. Fulde, K. Witkiewicza, M. Walczewskiego i J. Binczyckiego. Równolegle w warszawskim studio realizuje Słotwiński repertuar, który zawsze był mu najbliższy: polską i światową klasykę, sztuk mieszczańskie. Umiejętność przysposabiania XIX wiecznych szlagierów teatralnych dla potrzeb współczesnego widza – zyskała pochlebną ocenę.

W telewizji współpracował Słotwiński z najwybitniejszymi aktorami, m. in. Jackiem Woszczerowiczem, Czesławem Wołłejko, Wandą Łuczycką, Tadeuszem Fijewskim, Joanną Jellewską, Andrzejem Łapickim i wieloma innymi. Aktorów lubił i cenił, dobrym zawierzał bez reszty. Wiedział, że w telewizji „podczas nielicznych prób i pracy nad sztuką, w ciągu kilku dni nagrań, w atmosferze nerwowości, dorywczości i zmęczenia, aktorzy dokonują to, czego nauczyli się u siebie w teatrze, poza murami studia telewizyjnego. Telewizja winna to doceniać. Krytyka też.”

Teatr Telewizji według Słotwińskiego winien polegać na skromności i inspirowaniu aktora, w odróżnieniu od teatru scenicznego, który polega także na inscenizacji. A przy tym „telewizja wymaga podwójnej, potrójnej czujności. Wiadomo: masowy środek przekazu, masowa i niezwykle ostro oceniająca naszą działalność widownia”. W sumie w Telewizji przepracował Józef Słotwiński ponad 30 lat. Przez cały ten czas, aż do chwili obecnej, nie tracił kontaktu ze scenami dramatycznymi i muzycznymi całym kraju. Spośród kilkudziesięciu zrealizowanych w Polsce przedstawień najchętniej wspomina spektakle szekspirowskie: „Wesołe kumoszki z Windsoru” (Lublin), „Burzę”(Radom); molierowskie: „Świętoszka” (Lublin) i „Chorego z urojenia” (Radom), „Klub kawalerów” Bałuckiego (Zabrze). „Śluby panieńskie” Fredry (Lublin) oraz „Tysiąc i jedna noc” Straussa (Gliwice). W Warszawie reżyserował Słotwiński w Operetce przy ulicy Puławskiej, w teatrach: Powszechnym, Klasycznym, Syrena, Komedia (przedstawienie „Żabusia” z J. Skowrońską i B. Kobielą), Ziemi Mazowieckiej oraz w Teatrze Rozmaitości. Na scenie przy ulicy Marszałkowskiej 8 zrealizował: „Żeglarza” Szaniawskiego, „Klub kawalerów” Bałuckiego, „Żabusię” Zapolskiej i „Pułapkę na myszy” Agathy Christie. Stołeczno-teatralny dorobek Słotwińskiego wydaje się jednak niewspółmierny do jego dokonań telewizyjnych i aktywności na scenach całego kraju. Józef Słotwiński jest laureatem wielu nagród, wyróżnień, odznaczeń i honorowych tytułów, przyznanych przez kilka województw i miast. Dwukrotnie, w latach 1965 i 1977, otrzymał Nagrody Komitetu ds. Radia i Telewizji za całokształt dokonań artystycznych w dziedzinie reżyserii telewizyjnej i twórczości radiowej. Przedstawienia Słotwińskiego cechuje lekkość, wyrazistość w prowadzeniu akcji, doskonale dobrana i prowadzona obsada aktorska. Pracy reżysera jakby nie widać. Na pierwszy plan wybija się szacunek dla autora i aktorów. Brak „reżyserskich pomysłów” i utrzymywanie rygorów formalnych, adekwatnych dla konkretnego tekstu literackiego. Ten „tradycjonalizm” często stawał się przyczynkiem do dziennikarskich ataków. „Krytycy chyba nie lubią rzeszy dawnych, chorują nagminnie na swoistą modernę, tę w cudzysłowie. Sztukę normalnie zagraną kwalifikują jako starocie, zadając pytanie: komu to potrzebne? Nie ukrywam, mnie krytyka peszy swoim niedostrzeganiem pracy nie silącej się na niezwykłość”.

Niemal regułą stało się, że realizowanie przez Józefa Słotwińskiego przedstawienia osiągają ponad 100 spektakli. Zainteresowanie publiczności świadczy zarówno o sympatii dla autora danej sztuki teatralnej, jak i uznaniu dla reżysera Józefa Słotwińskiego.

dr Józef Słotwiński - Warszawa - wrzesień 2003 dr Józef Słotwiński na uroczystości nadania imienia szkole w Głobikowej - październik 2004
dr Józef Słotwiński dokonuje wpisu do księgi pamiątkowej szkoły - Warszawa - wrzesień 2003
dr Józef Słotwiński na uroczystości nadania imienia szkole w Głobikowej - październik 2004

Uważany za jednego z twórców polskiej telewizji i autora prac kulturowych podczas kilkuletniego pobytu w obozach jenieckich, Józef Słotwiński otrzymał kilka wysokich odznaczeń. Najważniejsze z nich to: Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, komandoria Orderu Odrodzenia Polski 1977r, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski 2002r. - za budowę Polskiej Telewizji i pracę kulturową. Warto również wspomnieć o nagrodach: za udział w wojnie obronnej 1939r, za pracę w Operetce Śląskiej (Gliwice 1977), Złota Maska (Katowice 1987) a także za pracę w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Lwowie 1992r.


kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji kliknij, aby przejść do publikacji
zobacz odznaczenia państwowe jakie otrzymał dr Józef Słotwiński


Dr Józef Słotwiński zmarł dnia 12 września 2005 roku w wieku 97 lat.
Był ostatnim żyjącym stypendystą Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie.
Do końca swych dni mieszkał w Warszawie i cieszył się dużym szacunkiem i sympatią ludzi teatru i sztuki.

J. B. Richter i stypendyści Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie (w głębi drugi od lewej Józef Słotwiński) autograf dr Józefa Słotwińskiego
J. B. Richter i stypendyści Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie (w głębi drugi od lewej Józef Słotwiński)

Opracowano na podstawie tekstu napisanego przez e.k., zamieszczonego w małym folderze z okazji 45-lecia pracy artystycznej Józefa Słotwińskiego przy okazji setnego przedstawienia „Żabusi” Gabrieli Zapolskiej (realizowanego przez solenizanta) w Tatrze Rozmaitości w Warszawie w roku 1988.

do góry strony